poniedziałek, 30 czerwca 2014

Rozdział2

 *Trzy dni później
Gigantyczna walizka stała w salonie, a obok niej torba podręczna, kurtka i czapka. Wstałam koło godziny 7.30 i poszłam wziąć długą, odprężającą kąpiel przed wyjazdem z Niall'em w trasę. Umyłam głowę, a w ciało wtarłam różany żel pod prysznic. Kiedy wyszłam z wanny była godzina 8.40, a Niall i jego przyjaciele mieli po mnie przyjechać o 11.00, było ustalone, że dojedziemy na miejsce koncertu koło godziny 22.30, a wcześniej nie mogą po mnie przyjechać.
Weszłam do swojego pokoju i zdjęłam z wieszaka czarny komplet bielizny, białą koszulkę z nadrukiem i kremowe rurki. Buty stały w przed pokoju, a okulary leżały na szafce obok telefonu. Wzięłam te dwie rzeczy i podreptałam z powrotem do łazienki. Na twarz nałożyłam podkład i inne bzdety do cery. Pomalowałam lekko oczy cieniami, przejechałam lekko tuszem po rzęsach i błyszczykiem po ustach. Rozczesałam suche już włosy i lekko zakręciłam ich końce. Do torby schowałam prostownicę, szczotkę i kosmetyczkę. Byłam gotowa już o 10.30 więc postanowiłam wystawić walizkę pokaźnych rozmiarów(cóż, kilka miesięcy poza domem). Na początku było łatwo, ale później pojawiły się schody... Tak dosłownie, musiałam walizkę znieść po schodach... W połowie przewróciłam się i nie miałam siły wstać więc postanowiłam poczekać. Zostało jakieś 15 minut czekania! Kiedy wreszcie podjechali pierwsze co Niall zrobił to zaśmiał się, ale kiedy zobaczył, że to nie przelewki postanowił mi pomóc
-Dzie_dzięki-usiadłam na schodach 
-Co jest?-zapytał zmartwiony blondyn
-Będę tęsknić za rodziną...-szepnęłam
-Nie powiem żebyś została bo tego nie chcę, ale nie chcę też żebyś płakała...-usiadł obok mnie i objął mnie ramieniem
-Ja... Wiem... Poza tym bez Ciebie byłoby jeszcze gorzej...-wtuliłam się w niego i poczułam te same perfumy co prawie pół roku temu
-Chodźmy, bo będziemy jeszcze później...-pomógł mi wstać i chwycił moją walizkę
Ja wzięłam jeszcze torę z salonu i ruszyłam w stronę busa chłopaków. Oczywiście wszyscy mnie wytulili na powitanie! Była to już czwarta godzina, siedziałam zapatrzona w okno i ruszające się widoki za nim. Nagle ktoś usiadł obok mnie
-Natalie, tęsknisz za siostrą?-zapytał Harry, to on usiadł obok mnie
-Mhm...-szepnęłam 
-Wszyscy znamy ten ból i nie wiem czy to cię pocieszy, ale za góra trzy tygodnie będziesz nas uważała za swoją drugą rodzinę-uśmiechnął się ciepło
-Dzięki Harreh-odwzajemniłam uśmiech i poszłam w stronę ściennych łóżek(tak nazywałam łóżka gdzie mięliśmy spać)
Było tylko pięć takich łóżek więc postanowiłam, że będę spać razem z Niall'em, w końcu to mój przyjaciel. Chłopaka nie było w łóżku więc wgramoliłam się na nie i zaczęłam rozmyślać, ale znów ktoś nie pozwolił mi na to
-Natalie, mamy postój na przekąszenie czegoś, chcesz coś z Nando's?-zapytał Niall wkładając blond czuprynę za zasłonę
-Mhm, może być to co ty weźmiesz...-szepnęłam
-Miałem nadzieję, że pójdziesz ze mną i mi pomożesz, ale jak nie to nie...-i już miał odchodzić kiedy zatrzymałam go 
-Niall, pomożesz mi wyjść?-zapytałam
-Jasne-zaśmiał się i szybko wyciągnął mnie z łóżka, teraz byłam wtulona w jego tors, a moje nogi bezwładnie obijały się od kawałka ręki Horan'a(potocznie mówiąc Niall trzymał mnie na rękach)
-Dzięki, ale Niall możesz mnie już postawić-uśmiechnęłam się
-Jak wolisz-postawił mnie na ziemi i pociągnął w stronę wyjścia z busa
Deszczowa pogoda, taką lubię najbardziej. Można w spokoju odpocząć... Kiedy weszliśmy do Nando's wokół mnie i Niall'a pojawiło się kółko fanek
-Niall, to twoja dziewczyna?-zapytała jedna
-N_nie...-powiedział ciągnąc mnie do kasy gdzie mięliśmy kupić jedzenie
Zamówiliśmy to samo i usiedliśmy przy stoliku, a po chwili dołączyli do nas chłopcy. Kiedy skończyliśmy ja jako pierwsza wyszłam na zewnątrz zaczerpnąć świeżego powietrza. Poczułam jak ktoś tuli się do mnie od tyłu
-Niall...-odwróciłam się do niego przodem-Muszę ci powiedzieć... Dziękuję, że jesteś...-przytuliłam go i pod wpływem emocji popłakałam się
-Mała, nie wolno Ci płakać... Nie chcę żebyś płakała-ukucnął sadzając mnie na jednym z jego kolan
-Spokojnie Niall, to chwilowe, jutro będzie Okey-uśmiechnęłam się i pociągnęłam przyjaciela do busu 
Reszta dnia minęła spokojnie, chłopcy co chwila mnie rozśmieszali, ale i pocieszali. Dojechaliśmy parę minut później niż było przewidywane więc nie czekając na nic poszłam spać... Koncert miał się odbyć następnego dnia prawie wieczorem...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz