*Retrospekcja, Święta, 24 grudnia 2013
Ten śnieg za oknami, ta świąteczna energia oraz cudowna, świąteczna atmosfera! Kocham święta, szczególnie kiedy
przyjeżdżam na imprezę urodzinową mojej siostry Zoe. To już jej 26 urodziny! Między mną, a nią jest osiem lat różnicy. Miesiąc temu obchodziłam 18-ste urodziny. Moja siostra ma zawsze mnóstwo gości na imprezie, często są to osoby starsze ode mnie, ale fajnie jest je poznawać.
Wstałam o 8.30 i ubrałam zwykły dres, jakąś koszulkę i związałam włosy w koczek. Do gigantycznej torby delikatnie wsadziłam moją kreację-ciemnogranatową sukienkę, skórzaną kurtkę, granatowe szpilki. Wsadziłam też moją
gigantyczną kosmetyczkę z przyborami do makijażu. Zeszłam na dół, do mojej kuchni i zrobiłam sobie śniadanie. JA nie mam żadnej diety, to nudne, ciągłe głodzenie się "Bo trzeba być idealnym", ideałów nie ma, ale są dziewczyny piękne,
wspaniałe i delikatne bez diet, makijażu na co dzień i bez pustych przyjaciółek, które zamieniają nas w to czym nigdy nie chciało się być. Głębokie... Pół roku temu wyszłam z odwyku, piłam, odchudzałam się i byłam pusta. Traktowałam
chłopaków jak zabawki, a kiedy jakiś mnie nie chciał niszczyłam mu życie. Wstydzę się tego jaka wtedy byłam, ale to przeszłość. Całe szczęście, że tamten stan trwał tylko rok, albo i mniej. Gdyby nie Zoe, do której nałogowo przychodziłam pewnie i teraz byłabym taka jak wtedy. Wracając do śniadania... Zrobiłam sobie jajecznicę, nalałam soku do szklanki, zrobiłam tosty i posmarowałam je masłem. Wszystko postawiłam na stoliku w salonie po czym włączyłam TV zobaczyć co się dzieje w świecie. Właściwie... Włączyłam sobie serial, ale to tylko dlatego, że nie chciało mi się iść do pilota, który był na stoliku kiedy ja już usiadłam i zaczęłam jeść. Kiedy obejrzałam cały sezon(a miał być jeden odcinek!) wybijała godzina 10.25 był czas jechać do Zoe. Wyszłam z domu(ubrana w grubą kurtkę, kozaki, szalik i czapkę), zamykając drzwi na klucz i wsiadłam do mojego kochanego autka koloru niebieskiego. Ruszyłam w stronę domu Zoe, który od mojego znajdował się godzinę drogi normalnym tempem. Kiedy dotarłam była już 11.35, głupie korki! Weszłam do domu mojej siostry bez pukania, bo tak zawsze robiłam. Zdjęłam swoją grubą warstwę ubrań i stałam w dresie. Weszłam do salonu, ale mojej siostry tam nie było. Mogła być w kuchni i szykować przekąski na imprezę, albo mogła jeszcze spać. Wybrałam drugą opcję znając moją siostrę i to, że ona przez dwunastą sama się nie obudzi. Po cichu weszłam na piętro i usłyszałam jak z kimś rozmawia. Usłyszałam głos jej narzeczonego Daniel'a, który pewnie próbował ją obudzić. Oni są tacy słodcy! ZA słodcy... Mieszkają razem od dwóch lat, a ślub planują jakoś w lipcu, sierpniu następnego roku. Powiem w sekrecie co wiem tylko ja, że Zoe jest w ciąży, czwarty miesiąc! Będę ciocią, chrzestną i
wszystkim co tam jeszcze jest! Weszłam po cichu do pokoju narzeczeństwa i uśmiechnęłam się witając mojego przyszłego szwagra
-Hej Dan! Nie możesz jej obudzić, prawda?-zaśmiałam się
-Hej Nat, prawda, dwa lata razem mieszkamy, a nadal nie mogę jej obudzić!-usiadł poddając się
-Hah, trzeba mieć na nią sposób, patrz!-podeszłam do mojej siostrzyczki i wyjęłam z kieszeni mój telefon wybierając piosenkę, której ona nie cierpiała. Natychmiast otworzyła oczy i zaczęła się podnosić
-Natalie Alice Harris, wyłącz to gówno!-oburzyła się
-Widzisz Daniel'u tak to się robi-zaśmiałam się wyłączając piosenkę
-Dzięki Nat-uśmiechnął się i pocałował moją siostrę w czoło
-Ble...-skrzywiłam się na ten czyn
Nie lubię miłości, zakochanych par i innych rzeczy! Może to dlatego, że ja zawsze łamałam serca chłopakom, a żaden mój związek nie miał nawet tygodnia. Chociaż, był jeden chłopak, który złamał MI serce, wtedy się załamałam i postanowiłam, że to ja będę łamała serca płci przeciwnej.
Wracając do szykowania imprezy... Moja siostrzyczka szybko się ogarnęła i zaciągnęła mnie do kuchni. Zjadła ona ogórki z czekoladą(ble, ale podobno takie ma się zachcianki pod czas ciąży...), a ja patrzyłam na nią z lekkim obrzydzeniem od jej dania. Po zakończonym posiłku zabrałyśmy się do robienia kanapek i innych takich...
*Czas imprezy
Ubrana w mój strój spacerowałam po salonie gdzie pojawiało się co raz więcej ludzi bardziej i mniej mi znajomych. Nagle podeszła do nie siostra prosząc bym była tak zwanym managerką jej imprezy. Cóż począć zgodziłam się, ale pod warunkiem, że znajdzie mi później kogoś na zastępstwo. I tak mijały mi godziny imprezy. Przynoszenie przekąsek, picia, a czasem czegoś mocniejszego... Zabawianie gości i siedzenie samotnie na krześle w kuchni. Nagle ktoś lekko puknął mnie w ramię. Z myślą, że to znów ktoś z prośbą o alkohol syknęłam i odwróciłam się w stronę tej osoby. Lekko przyciemniona twarz blondyna ukazała się moim oczom
-Co podać?-zapytałam puszczając uwadze, że patrzył na mnie niebieskimi tęczówkami tak intensywnie, że wydawałoby się, że robi mi dziurę w ciele
-C_co?-zapytał odwracając wzrok
-Co podać?-zapytałam wolno
-Hm...-udawał zamyślonego
-Jedno zdjęcie z Tobą-zdziwiło mnie to, ale cóż...
Chłopak podał aparat swojemu jak mniemam koledze i popatrzył w obiektyw lekko obejmując nie z tyłu. Ja uśmiechnęłam się i położyłam swoją dłoń na jego ramieniu. Pstryk i już. Jednak coś nie pozwoliło mi odejść... Chłopak ubrany w świąteczny sweter patrzył na mnie uśmiechając się i pokazując proste ząbki
-Pomóc Ci w czymś jeszcze?-podeszłam bliżej
-Zatańcz ze mną, mała-powiedział kładąc obie ręce na moich biodrach
Zarzuciłam swoje ręce na jego kark i stanęłam na tyle blisko by czuć jego perfumy i zapach gumy miętowej znajdującej się w jego ustach. Patrzyłam mu w oczy i cieszyłam się, że ten wieczór nie okazał się być takim nudnym jak mi się zdawało. Resztę wieczoru spędziliśmy razem śmiejąc się i gadając na różne tematy dzięki czemu poznaliśmy się bardzo dobrze
*Teraz lato 2014
-Ale Nat jesteś pewna, że to będzie TEN kolor?-zapytał zdenerwowany chłopak
-Tak, ile razy mam Ci to powtarzać?-uspokoiłam mojego przyjaciela po raz setny tego dnia
Tak... Od tamtej imprezy Niall i ja staliśmy się najlepszymi przyjaciółmi...
-Dobra Horan siadaj i farbujemy!-popchnęłam Niall'a na fotel, a ten zrezygnowany usiadł
Jego włosy pokryły się blond farbą do włosów, a oczy śledziły moje ruchy. Bał się, ale to było słodkie!
Po zakończonej pracy, czyli ufarbowaniu, odczekaniu i zmyciu pociągnęłam Niall'a do swojego auta
-Wiesz, źle się czuję z tym, że to Ty nas wszędzie wozisz-powiedział chłopak przeglądając się w bocznym lusterku
-Spokojnie, za trzy dni żadne z nas nie będzie musiało prowadzić, dziękuję Ci, że zechciałeś mnie zabrać w dalszą trasę-uśmiechnęłam się
-Jak mógłbym nie zabrać mojej przyjaciółki?-zaśmiał się i słodko cmoknął mnie w policzek
Po godzinie dojechaliśmy do domu mojej siostry, jej świeżo upieczonego męża i ich córeczki, a mojej chrześnicy. Trzy tygodnie temu na świat przyszła Anabel Young(nazwisko Daniel'a i teraz mojej siostrzyczki). Weszliśmy do domu i zastaliśmy w salonie Daniel'a, Zoe i Anabel na kanapie. Słodki widok...
-Witam-cmoknęłam w policzek moją siostrę
-Cześć-podała mi małą wiedząc jak bardzo pokochałam to dziecko
Można powiedzieć, że jest to też moje dziecko. Kiedy An się rodziła ja stałam obok mojej siostry i parłam razem z nią. Przyjeżdżałam codziennie i bawiłam się z nią. Kocham tą dziewczynkę, ale dla mnie na dziecko jeszcze za wcześnie...
-Witam chłopaka mojej siostry-Zoe przytuliła Horan'a, a ja spaliłam buraka
-Hej-Niall'er uśmiechnął się odporny na stwierdzenie, że jest moim chłopakiem, bo słyszy to cały czas kiedy gdzieś jedziemy
Jego przyjaciele tek uważają, nasi rodzice, rodzeństwo, a nawet ludzie na ulicy! Przyjaźnimy się, a nie chodzimy ze sobą!
Przyzwyczailiśmy się do tego wszystkiego, ale szczerze czasem to nas denerwuje... Albo tylko mnie... Nie wiem! Kiedy bawiłam się z Anabel Niall rozmawiał z moją siostrą i jej mężem na temat mojego wyjazdu w trasę razem z nim i w ogóle...
Po paru godzinach pożegnałam się z rodzinką, szczególnie z Anabel i wyszłam ciągnąc mojego przyjaciela do auta.
Jeszcze tylko trzy dni...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz